Jeszcze kilkanaście lat temu ten teren był symbolem poprzemysłowego krajobrazu Śląska – nieużytki, czarny kamień, ruiny po KWK Szombierki. Dziś przechodzi spektakularną metamorfozę. Powstaje tu nowoczesna przestrzeń rekreacyjna z polem golfowym w Bytomiu. Projekt realizowany przez Armada Bytom Sp. z o.o. Sp. k., dofinansowany z programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027, pokazuje, jak skutecznie można łączyć rewitalizację z rozwojem sportu i turystyki.
Bytom gra w zielone: pole golfowe na terenach po KWK Szombierki
Pod hasłem „Zagospodarowanie terenu poprzemysłowego po KWK Szombierki w Bytomiu w celu utworzenia przestrzeni sportowej” kryje się ambitna wizja stworzenia pełnowymiarowego, osiemnastodołkowego pola golfowego, jedynego takiego w tej części regionu. Ale to nie wszystko: powstaną nowoczesna strefa treningowa, zaplecze w postaci klubowego domku, hala techniczna i cała infrastruktura oparta o rozwiązania przyjazne środowisku z panelami fotowoltaicznymi oraz wykorzystaniem wody pokopalnianej i opadowej do podlewania pola.
To również inwestycja z potencjałem społecznym. Dzięki rozbudowie pole stanie się przestrzenią otwartą dla dzieci, młodzieży, seniorów i lokalnych organizacji. Golf przestaje być elitarny – tu każdy będzie mógł pograć, bez wielkich kosztów i barier.
O tym, jak wygląda droga od hałdy do zielonego fairwaya, jaką rolę odgrywa społeczność oraz dlaczego Bytom ma szansę stać się nową sportową wizytówką Śląska, rozmawiamy z panem Jakubem Gustawem, managerem Armada Golf Club oraz Anną Hyrią, prokurentką Armada Bytom Sp. z o.o. Sp. k.

Wielkie plany, duże inwestycje
[Anna Hyria]: Planowaliśmy rozbudowę pola o kolejne dziewięć dołków właśnie w tamtym okresie trwania naborów i tak się stało, że się udało nam znaleźć informacje o konkursie. Zauważyliśmy, że idealnie wpisujemy się zarówno w założenia, jak i cel tego naboru. Był on nastawiony na rewitalizację terenów poprzemysłowych – i dokładnie to zrobiliśmy w pierwszym etapie tworzenia pola, budując pierwszą dziewiątkę. Ten etap przekształcenia zrealizowaliśmy samodzielnie, z własnych środków. Realizowaliśmy wszystko stopniowo, w takim tempie, na jakie pozwalały nam warunki i dostępne zasoby. Od początku mieliśmy w głowie rozbudowę o kolejne dziewięć dołków, więc idealnie zgraliśmy się z ogłoszeniem naboru.
[Jakub Gustaw]: Obecnie mamy dziewięciodołkowe pole, natomiast pełnowymiarowe pole golfowe to osiemnaście dołków. Można powiedzieć, że do tej pory graliśmy trochę jak w koszykówkę trzy na trzy – nie na pełnym boisku. Rozbudowa pozwoli nam spełnić oczekiwania zarówno naszych członków, jak i gości. Dzięki temu staniemy się pełnowymiarowym obiektem, zgodnym ze standardami pola golfowego
[Jakub Gustaw]: Jeśli dobrze pamiętam, to dowiedzieliśmy się o naborze trochę „od kuchni” – ktoś z otoczenia przekazał nam tę informację, ktoś, kto na bieżąco śledzi takie tematy. To była po prostu taka wrzutka. Nie wynikała z tego, że sami intensywnie przeszukiwaliśmy strony internetowe czy zgłębialiśmy temat. Raczej rada dobrego wujka albo dobrej cioci… już dokładnie nie pamiętam.
[Jakub Gustaw]: Presję odczuwamy cały czas, więc akurat tutaj nie ma mowy o stresie. Fajne jest to – proszę mnie poprawić, jeśli się mylę – że na całym Śląsku w tym naborze „wygrało” jedenaście projektów, z czego aż trzy są z Bytomia. I co ciekawe, wszystkie są widoczne z naszego pola. Widzimy Kominy Elektrociepłowni Szombierki, jak i Szyb Krystyna. Także, mówiąc kolokwialnie, ten teren na mapie Górnego Śląska, naprawdę fajnie się pokoloruje. Sam projekt to w gruncie rzeczy praca na cyfrach. Z dziewięciu [dołków – przyp. red.] robimy osiemnaście, wartość jest jaka jest, ale dla nas najważniejszy jest efekt końcowy.
[Anna Hyria]: Na pewno mamy już doświadczenie – pierwszy etap realizowaliśmy kilkanaście lat temu, wtedy też zaczynaliśmy działać na tych terenach. Wiemy, z czym mamy do czynienia, wiemy też, co chcemy osiągnąć.
[Jakub Gustaw]: Poza tym, mamy konkretną wizję – wiemy, jak to powinno wyglądać. To nie jest sytuacja, że ktoś przychodzi „na świeżo” i dopiero się uczy – absolutnie nie. My już tu trochę zębów zjedliśmy. To pole to żywy organizm. Cały czas się coś zmienia, trzeba je pielęgnować, udoskonalać. Tym bardziej, że nasze warunki terenowe są specyficzne – to teren pokopalniany. Tak naprawdę, kiedyś było tu jedno wielkie wysypisko… Pamiętam kiedyś jeden z mieszkańców powiedział, że fajnie to „pokolorowaliśmy”, bo tu [na teren poprzemysłowy – przyp. red.] ludzie wszystko wyrzucali, co im się nie mieściło do pieca, mówiąc wprost.
[Anna Hyria]: Warto wspomnieć, że kiedyś były tu ogromne hałdy czarnego kamienia. Teraz – tak jak Kuba mówi – wszystko jest „pokolorowane”, pokryte zieloną trawą.
[Jakub Gustaw]: Dokładnie. Gdybyśmy wzięli teraz łopatę, przeszli dwadzieścia metrów w prawo i zaczęli kopać, to pod tą trawą – na głębokości trzydziestu, czterdziestu centymetrów – nadal znajdziemy czarny kamień i kruszywo powęgielne.
Od zabawy meleksem do stypendium w USA
[Jakub Gustaw]: Tak, to jest pasmo niekończących się sukcesów. Słyniemy z bardzo mocnej kadry juniorskiej – najmocniejszej w kraju. Właśnie tutaj, mamy też bardzo duże doświadczenie, jeśli chodzi o pozyskiwanie dotacji, czy to z Urzędu Marszałkowskiego, czy ze Związku Sportowego. Teraz załapaliśmy się na program Ministerstwa Sportu i Turystyki, który wspiera kluby sportowe – Program Klub Pro. Tutaj też wiemy, jak to robić. Miasto Bytom oczywiście też nam pomaga, więc łatwiej jest nam namówić rodziców na wyjazdy, które z automatu, dzięki dotacjom, są po prostu tańsze.
Mamy siedem Klubowych Pucharów Polski Juniorów, tytuły Mistrzostw Polski Juniorów indywidualnie oraz klubowe. Dokładnie wczoraj zakończyły się Mistrzostwa Polski w formacie „match play”. Dwie nasze zawodniczki biły się w finale! Mamy też klubowe tytuły Mistrzostw Polski Kobiet, Seniorów oraz Master Seniorów. Co więcej, jeździmy też na międzynarodowe mistrzostwa. Byliśmy z naszymi paniami we Francji, a rok później w Słowenii, także to są takie cykliczne sukcesy. A ja tu mówię tylko o tytułach klubowych, pod naszym brandem [Armada Golf Club – przyp. red.] – a turniejów i sukcesów indywidualnych jest naprawdę całe mnóstwo. Dwie nasze najlepsze juniorki, na jesień, wylatują do Stanów Zjednoczonych, ponieważ wyłowili je łowcy talentów. Dziewczyny mają zapewnione studia i grę w golfa na najwyższym poziomie, a przed nimi otwiera się naprawdę szeroka perspektywa dobrej praktyki golfowej. Czas pokaże, co będzie dalej. Życzymy im wszystkiego co najlepsze w dalszej golfowej przygodzie!
[Jakub Gustaw]: Dziewczyny zaczynały u nas. Kinga Kuśmierska, na przykład, zaczęła trenować w wieku 7–8 lat. Jest z nami od samego początku. Najlepsze jest to, że jej rodzice w ogóle nie grali w golfa. To ona sama sobie ten sport „wymyśliła”. Potem tata zaczął grać, żeby spędzać z córką więcej czasu. To często tak wygląda – dzieciaki przyciągają rodziców do golfa. Ale działa to też w drugą stronę: rodzice ciągną swoje dzieci, żeby spróbowały.
Mój syn też gra w golfa. Na początku to było zwykłe odbijanie piłki i jeżdżenie meleksem, bo to sprawia dzieciakom najwięcej frajdy. Później rzucił piłkę nożną, rzucił koszykówkę – wszystko na rzecz golfa.
Ten sport ma też ogromny wpływ na rozwój społeczny. Cały czas spotyka się nowych ludzi. Fajne jest to, że w golfie wszyscy jesteśmy „na ty”. Relacje interpersonalne są bardzo ważne. My z naszymi juniorami też jesteśmy „na ty”, oczywiście z wzajemnym szacunkiem, ale przede wszystkim jesteśmy po prostu golfistami.
[Anna Hyria]: Warto podkreślić, że to wszystko udało się osiągnąć na dziewięciodołkowym polu w dość skromnych warunkach. Nie zaczynaliśmy z jakiegoś wysokiego pułapu.
[Jakub Gustaw]: Tak, pamiętam, jak to się wszystko zaczęło z naszymi juniorami. Przez to, że mamy tylko dziewięć dołków, nie jesteśmy w stanie organizować poważnych turniejów. Kiedyś, lata temu, organizowaliśmy Audi Junior Tour, bo wtedy jeszcze niewiele dzieci grało w golfa, więc nasze pole dawało radę.
Od dwóch lat już nie dostajemy tego turnieju – po prostu dzieciaków jest za dużo, a nasze dziewięciodołkowe pole jest za małe, a przez to, że nie organizowaliśmy dużych zawodów, grali u nas głównie starsi zawodnicy. I wtedy zauważyliśmy, że jest pewna „dziura”, brak oferty dla młodszych. Pomyśleliśmy więc: może warto ją „zapchać” i pokazać dzieciakom golfa. Zaczęliśmy więc działać dla dzieci i wszystkie środki, które pozyskujemy na juniorów – wydajemy właśnie na nich. I to jest naprawdę fajne.







